Teksty na każdy temat (Reklama: zioła ,business web hosting )

Po kwadransie dotarliśmy do linii wzgórz, za którą, równolegle do pierwszej, ciągnęła się druga. Między jednym a drugim pasmem górskim wiła się kotlina o licznych zakrętach. Ruszyliśmy tą kotliną, bacząc, by wielbłądy nie następowały na kamienie. Wzgórza, stopniowo coraz wyższe, zaczęły się zbliżać ku sobie. Było mi to bardzo na rękę, gdyż w ten sposób zmniejszało się pole widzenia tych, którzy mogli nas wyczekiwać.Przed każdym zakrętem kotliny zatrzymywaliśmy się, aby zbadać, czy nie kryje się tam jakaś wroga istota. Dzięki temu posuwaliśmy się bardzo wolno; droga, którą pieszo można przebyć w ciągu jednej godziny, nam pochłonęła przeszło dwie.Wreszcie ukazały się znaki, zwiastujące źródło: ujrzeliśmy kilka suchych krzaków; w niektórych punktach kotliny rosła trawa. Należało teraz zwiększyć uwagę.Znowu stanęliśmy przed zakrętem. Dotychczas zatrzymywaliśmy się, nie zsiadając z wielbłądów; ale tym razem jednak zeskoczyłem ze swego dwugarbnego wierzchowca. Trzymając się mocno skały i 163 wychylając część twarzy, ujrzałem w dolinie dwustu dobrze uzbrojonych jeźdźców, obozujących obok wielbłądów.

(Reklama: Prezerwatywy )